FANDOM

1,927,682 Pages

StarIconGreen
LangIcon
​Intro/Witaj W Rzeźni

This song is by Pyskaty and appears on the album Pysk W Pysk (2009).

Dziś patrzę w lustro
Niczego już nie jestem pewien
Bo mózg nie może ufać ustom
To coś jak schizofrenii eden
Już nie wiem czyja jest ta twarz
Po drugiej stronie i czy zniknie
Kiedy nadejdzie wreszcie koniec nas?
Tam gdzie świt jest
Nie wiem który z nas jest iluzją
Nie wiem który wygra

Bo nie wiem który z nas patrzy w lustro
Nie wiem skąd ta agresja i skąd ta złość
Może dlatego, że tego odbicia mam dość

Nikt nie obiecywał nam, że będzie łatwo
Doby nad kartką znam
To dla tych co pomylili domy z ławką
Hardcore, ty, powinienem zbierać plony dawno
Sprawdź to, mit i bądź zarażony pasją
Mam to coś co nie daje im odejść od wieży
Choć to nie Babel to mamy wspólny język - język przeżyć
Mów mi rzeźnik mam tak z każdym trackiem
To jakbym ciął cię na części i pakował cię w papier
Łapiesz i wierz mi to nie fortel
Zostawiam flaki na pętli, nazwij to pierwszym sortem
Z każdym wersem nie myl tego ze sportem
Bo mic tętni jak serce, kabel zastąpił mi aortę
Max treści wszak forty trafił szlag w mordy
Chcą ten rap który leszczy boli jak brak forsy
Wierz mi każdy track jest dla mnie wszystkim
Spójrz w moje lustro brat stań ze mną pysk w pysk
Pysk...
Witaj w rzeźni

[x2]
...Czekam w niej na ciebie...
...Mam dla ciebie komunikat...
...Popełniłeś wielki błąd...
...Teraz już nie jesteś twardy...
...Policzone są twoje dni...
...Przyjdę do ciebie jak Jasson z łańcuchową piłą...

Nie będę lał krwią po ścianach
To banał, ja wolę kruszyć winyl
I wolę czerwień twoich ust od hemoglobiny
Te usta powiedzą, że mnie kochasz
Ej, umiem obchodzić się z nożem lecz po co mi krwawy ochłap?
Boże który patrzysz z góry widzisz to i nie grzmisz
Dziś rap jak korzeń wrósł we mnie to już więzy krwi
Daję ci siebie znów dzielę się na części
Szykuj pogrzeb kiedy marzysz o tym by mi uciąć język
Zamknąłeś umysł, zamieniłeś luz na areszt
Wyrwę cię z niewoli, wyłożę ci mozg na talerz
Byś poznał moje myśli i nie licz na skandal ziomuś
Nie muszę rzucać mięsem, dam ci je z dostawą do domu
To nie mezalians z muzyką, nie znam się na nutach
Ten food to owoc miłości, ty słuchasz go tutaj
Bo ta płyta to me dziecko, nie chodzi o utarg
Czujesz jak kopie? zostawię śledzionę na jej butach

Pysk...
Witaj w rzeźni