FANDOM

1,928,234 Pages

StarIconGreen
LangIcon
​Nieważne

This song is by O.S.T.R. and appears on the album Jazzurekcja (2004).

Prosto w mózg trafia jak rosyjska mafia, róg Marii Konopnickiej, Leopolda Staffa, to demagogia wraca, czas zabić skurwysynów, mikrofon to skalpel, ryk to Sztazi chirurg, zwykły tani wyrób, pamiątka PRL'u na przeciw kontra buldorzerów teraz świat zoperuj, Hera zna burdelów, gdzie ja, hak do celu, wewnątrz okazicieli chmielu, szczerba wielu. W genach strach - wiesz znam takiego durnia, co puścił nażeczoną na chwile do Hamburga, za tyle to tak kurwa, zawinie kota z dupska, co boli? Prawda! W uszach chuczy ból. Jak kurwie nie ufać, dupy krój, popyt twój lepiej ziom nie skruszaj, trzepie grom Zeusa prosto wklate, to całe nasze życie gówno warte razem z vatem, odpal wache, kopsaj patent, na obcej blasze, poddam godna konta zasięg, dobra ognia, luz na trasie, gaz na blacie, dla jedych okazyjnie dla drugich jest to fachem, Ich Bin Polaken, sukinsynie łapiesz?

Nieważne co na głowie nosisz mycke czy turban, w co wierzysz, gdzie robisz, co jesz i jak chcesz się ubrać, gdzie chodzisz, co ruchasz, na jakich suburbiach? Jak widzisz tylko siebie to reszty nie podkurwiaj! x2

Syn Barbary i Marka, zamiast famfar falstart, miał być szampan jak na tamte czasy lampka, mówiła mi matka: WYBRANO SETKI IMION; człowiek powiem prawde - miałem być dziewczyna; Ada znam jedną choć przesadza z kokainą, co do tego mam pewność bo jara ją Funky Filion, sanki - kino, w formie blant z masturbiną, wiatr jak Skarley przeminął, żyć po diable nam przyszło z amfetaminą w gardle, poznać wiedzy wykładnie, trzeba być nastolatkiem, jak jest? Fatalnie! A jak miało być? Na twarzach wstyd, powtarza rytm, o darach i przepaściach, by w końcu nastał nasz czas, brak rozsądku, cały świat i jego farsa...

Nieważne co na głowie nosisz mycke czy turban, w co wierzysz, gdzie robisz, co jesz i jak chcesz się ubrać, gdzie chodzisz, co ruchasz,na jakich suburbiach? Jak widzisz tylko siebie to reszty nie podkurwiaj! x2

(??) nie ma cie jestem drugi! Kluby grubych uzi zgubi hajs ten co ubił, luby stróży wystarczy ręce umyć u nich, gubisz kuzyn zaszczyt, w sensie gubisz umysł. Druid kusi, Sage suszy, raczej suszi - nawpierdalaj się, aż się zakrztusisz, to jest prawdy dzwon, to jest prawdy gong? Błąd! Sytuacji splot sytuacji, sport nieszczęśliwej gwiazdy, goń się proś się, łowców pierdol za konpie, wszak i tak tobie dokopie, choć jedno nie przyjmuje kopert, siemasz Mr.Proper! Za 3 złote na godzine? Za tyle nie stałbym przy gilotynie! Kasując lewych eMCe raz na tydzien, ziom wole skroń swa wystawić przez szybe, co jest wstydem? To że kocham ten teren? Dla jedych jestem ziomkiem dla drugich złodziejem, w tobie ten ma wiedzieć, a co? Sie nie intereś! Szanuj zieleń, na zawsze jedna miłość CZESŁAW NIEMEN (*) Dwa tysiące cztery - ten kraj jest moim niebem!

Nieważne co na głowie nosisz mycke czy turban, w co wierzysz, gdzie robisz, co jesz i jak chcesz się ubrać, gdzie chodzisz, co ruchasz,na jakich suburbiach? Jak widzisz tylko siebie to reszty nie podkurwiaj! x2