FANDOM

1,940,898 Pages

StarIconGreen
LangIcon
Serwus, ochtyvita

This song is by Kwartet ProForma and appears on the album Na końcu świta (2015).

Przez krakowski rynek
Naruszone krzynę
Przemieszcza się sine
Podobieństwo Stwórcy.
Zgubiło melonik,
Piersióweczka w dłoni,
Kurwamacie roni
I śpiwo az furcy!

Czym giermek Jazona,
Czym internacjonał —
Szkapa uskrzydlona
Nadstawia mi grzbietu.
Dźgam tętno tętentu
Ostrogą talentu,
Z kopyt krzeszę piękno —
Małmazję poetów!

Żyję dla poezji!
— Poezji się nie zji —
Nad wiadrami frezji
Gdera pani Wacia.
Miał rząd dusz, bradiaga,
A Wacia ma stragan
I za nic jej blaga
Zalanego facia.

A on w śmiechach, w szlochach
Zaklina, że kocha
Sercem, jak u Włocha,
Belcantem Italii.
Wielośpiewny lament
Zdradza temperament
Splątany na amen
U talii Natalii.
Kace w łóżku ćwiczy
(łóżko Różewiczem,
A niekiedy Nietzschem
Zatrącić potrafi);
Nie wyjaśnią flaszki
Wyborów watażki,
A cisną go łaszki
Z Czerwonej Parafii.

Wóda kończy człeka.
Poezja nie czeka,
Do innych ucieka
Młodości kochanka.
A on jednak śpiewa
Własnych rymów niewart;
Dygot, panie, krewa,
Delirka poranka.

Cuchnący bies w pląsach
Duszę Ildefonsa
Starannie wytrząsa
Z sakiewki rozprutej.
W żołądkowo-gorzką
Wieczność Śmierć-macoszka
Nie wiezie dorożką —
Odtrutką na smutek...

Słowa, słowa, słowa,
Korona cierniowa,
Trza zamarynować
Robaka i — pacierz!
Przetrwa Muza harda,
Lombard z lirą barda,
Gnój, plebania, żandarm
I SKUMBRIE W TOMACIE!

External links