FANDOM

1,928,469 Pages

StarIconGreen
LangIcon
​Serwus, ochtyvita

This song is by Kwartet ProForma and appears on the album Na końcu świta (2015).

Przez krakowski rynek
Naruszone krzynę
Przemieszcza się sine
Podobieństwo Stwórcy.
Zgubiło melonik,
Piersióweczka w dłoni,
Kurwamacie roni
I śpiwo az furcy!

Czym giermek Jazona,
Czym internacjonał —
Szkapa uskrzydlona
Nadstawia mi grzbietu.
Dźgam tętno tętentu
Ostrogą talentu,
Z kopyt krzeszę piękno —
Małmazję poetów!

Żyję dla poezji!
— Poezji się nie zji —
Nad wiadrami frezji
Gdera pani Wacia.
Miał rząd dusz, bradiaga,
A Wacia ma stragan
I za nic jej blaga
Zalanego facia.

A on w śmiechach, w szlochach
Zaklina, że kocha
Sercem, jak u Włocha,
Belcantem Italii.
Wielośpiewny lament
Zdradza temperament
Splątany na amen
U talii Natalii.
Kace w łóżku ćwiczy
(łóżko Różewiczem,
A niekiedy Nietzschem
Zatrącić potrafi);
Nie wyjaśnią flaszki
Wyborów watażki,
A cisną go łaszki
Z Czerwonej Parafii.

Wóda kończy człeka.
Poezja nie czeka,
Do innych ucieka
Młodości kochanka.
A on jednak śpiewa
Własnych rymów niewart;
Dygot, panie, krewa,
Delirka poranka.

Cuchnący bies w pląsach
Duszę Ildefonsa
Starannie wytrząsa
Z sakiewki rozprutej.
W żołądkowo-gorzką
Wieczność Śmierć-macoszka
Nie wiezie dorożką —
Odtrutką na smutek...

Słowa, słowa, słowa,
Korona cierniowa,
Trza zamarynować
Robaka i — pacierz!
Przetrwa Muza harda,
Lombard z lirą barda,
Gnój, plebania, żandarm
I SKUMBRIE W TOMACIE!